Teneryfa i przypomnienie o trwającym konkursie

Nawet najdłuższe podróże, gdy się kończą, wydają się zbyt krótkie. Nasze wakacje na Teneryfie trwały trzy tygodnie. Dopiero niedawno wróciliśmy, a już tęsknimy za wyspą, w której zakochaliśmy się kilka lat temu, podczas pierwszej podróży na Wyspy Kanaryjskie.

Są tacy, którzy Teneryfę uwielbiają, są i tacy, którzy jej nie lubią. Jeśli zdecydujemy się na pobyt w hotelu, w którymś z hałaśliwych wakacyjnych miasteczek na południu, a nasze zwiedzanie ograniczy się do wycieczki na wulkan Teide i do Loro Parku, na pewno nie będziemy zachwyceni. Wyspa, chociaż niezbyt duża, jest bardzo różnorodna, i żeby docenić jej piękno trzeba odwiedzić różne zakątki: dziewicze lasy wawrzynowe w górach Anaga ,które wyglądają jak z baśni, są gęste, bardzo wilgotne pełne mgieł i tajemnic. Koniecznie trzeba zobaczyć nieziemsko piękną dolinę Orotawy, dziki przylądek Punta Teno( dojeżdża się na niego drogą, nad którą wznosi się kilkusetmetrowa skalna ściana, wszędzie znaki ostrzegające przed spadającymi odłamkami skalnymi, wjazd tylko na własną odpowiedzialność, adrenalina gwarantowana) .

Wejść na Montana Roja- czeroną górę stojącą samotnie na brzegu oceanu, zajrzeć do którejś z prawie nietkniętych przez turystykę rybackich wiosek, jak choćby La Caleta,

wyruszyć na pieszą wędrówkę chociaż jednym ze szlaków na Teide, zobaczyć plaże czarne, żółte i czerwone. Ale też koniecznie odwiedzić sławne i naprawdę niezwykłe zoo-Loro Park i poszaleć w Siam Parku pełnym wodnych atrakcji ( polecam zjazd do basenów z rekinami i falę wysoką na kilka metrów!)



Nie da się tego zrobić na zorganizowanych wycieczkach, trzeba wypożyczyć auto i ruszyć na zwiedzanie wyspy. My, podczas naszych dwóch pobytów na Teneryfie, zrobiliśmy ponad 3500 km!
Przed wyjazdem mieliśmy trochę obaw, jak Julka zniesie daleką podróż, długi lot samolotem i czy na miejscu uda się przy niej zobaczyć coś więcej niż plaże. Okazało się, że nasza córeczka to urodzona podróżniczka. Samolotem była zachwycona, a jeśli chodzi o zwiedzanie wyspy, to udało nam się zobaczyć nawet więcej niż mieliśmy w planie.

Nie obyło się bez małych problemów, bo cała trójka naszych dzieci złapała anginę. Na szczęście infekcja była łagodna i krótkotrwała.

Prócz tych wszystkich atrakcji, dane nam było przeżyc jeszcze jedną: byliśmy na Teneryfie gdy Hiszpania weszła do finału MŚ w piłce nożnej! To była noc!! Żałujemy tylko, że finał oglądaliśmy już w domu .

A teraz trochę o jedzeniu.
Kuchnia Wysp Kanaryjskich nie należy do szczególnie wyrafinowanych, jest prosta, pożywna, ale bardzo smaczna. Główny produkt to mąka gofio z prażonych ziaren kukurydzy, prosa i jęczmienia. Kiedyś piekło się z niej chleb, dodawało do zup, dań mięsnych a nawet deserów. Dzisiaj używają jej głównie mieszkańcy maleńkich wiosek, ale w niektórych restauracjach można spróbować dań z dodatkiem gofio.
Mnie zachwyciła różnorodność ziemniaków, kanaryjczycy używają tylu odmian, że nie sposób zliczyć!
Najpopularniejsza przekąska to papas arrugadas czyli ziemniaki w pomarszconej skórce, podawane z sosem mojo, zielonym lub czerwonym. Mojo to też kanaryjski specjał z papryki, peperoni, oliwy, czosnku i przypraw.
Prawdziwe kanaryjskie specjały, za niewielką cenę, można zjeść w głębi wyspy, w którymś z małych , niepozornych lokali dla miejscowej ludności. Chociaż jest wyjątek- restauracja El Gomero w Las Americas. Stołują się w niej taksówkarze i policjanci( tuż obok jest posterunek). Lokal jest skromny, ale można tu zjeść fantastyczne miejscowe potrawy za przyzwoitą cenę. Gorąco polecam!
Ryby i owoce morza zawsze najsmaczniejsze są w rybackich wioskach, takich jak Los Abrigos czy La Caleta.
A na deser polecam wybrać się do Buenavista del Norte. Tu ma swoją cukiernię mistrz Teobaldo Mendez, zdobywca wielu międzynarodowych nagród. Do wyboru mamy nie tylko tradycyjne kanaryjskie wypieki, ale i znane na całym świecie ciasta, takie jak opera czy brownie, a nawet przepyszne ,delikatne musy – mnie zachwycił o smaku mojito !

Znany smakołyk z Teneryfy to słodka masa bienmesabe, z miodu, migdałów i żółtek- trochę jak lemon curd. Wspaniała do deserów, słodkiego pieczywa czy do wyjadania prosto ze słoika.

Ach, już zaczęłam tęsknić za Teneryfą! To idealne miejsce na wakacje z małymi dziećmi; jest ciepło, ale nie ma męczących upałów, jest dosyć egzotycznie, ale wciąż jest się w UE, a to ważne np. gdy chodzi o wizytę u lekarza pediatry – w państwowych ośrodkach się nie płaci, wystarczy mieć EKUZ.
No i ta różnorodność krajobrazów!! Wulkan, dzikie góry, zielone doliny, wysokie skalne urwiska i wąwozy, jałowe pustkowia, wilgotne lasy, z niezwykłymi, powyginanymi drzewami, plaże w kilku kolorach( żółte niestety są sztuczne), przejrzysty ocean, a wokół wyspy delfiny!
Z pewnością jeszcze nie raz pojedziemy na Teneryfe!

A na zakończenie dzisiejszego wpisu chciałam przypomnieć o trwającym konkursie. Szczegóły w poprzednim wpisie. Zapraszam do udziału!

Jestem mamą Michała (14 lat), Marty (12 lat) i rocznej Julki. Uwielbiam piec ciasta i gotować. Moją pasją są też podróże i literatura.












