Tort „Wakacje”- przepis

28 czerwca 2015 przez Beata

IMG_0580

Zawsze mi się wydawało, ze upieczenie piętrowego tortu to arcytrudna sztuka, która na dodatek wymaga specjalnych akcesoriów kuchennych. Teraz już wiem, że to całkiem łatwe i każdy, kto piecze tradycyjne jednopiętrowe torty, poradzi sobie bez problemu. Nie ma też potrzeby kupowania drogich gadżetów, jedyne co wam będzie potrzebne to podkładka tekturowa pokryta warstwą nieprzepuszczjąca wilgoci np taka:

indeks

 

Do tego potrzebne będą słomki do napojów, te o szerszej średnicy.

Ciasto jest oczywiście dosyć czasochłonne,  dlatego najlepiej rozłożyć sobie pracę na dwa dni. Pierwszego dnia pieczemy krązki biszkoptowe, drugiego robimy krem, składamy tort i dekorujemy go.

Przejdźmy do szczegółów:

Robimy dwa biszkopty, ja  skorzystałam z przepisu Doroty na biszkopt rzucany.

Biszkopt 1, o średnicy 28 cm:

8 jajek

300 ml cukru

300 ml mąki pszennej

100 ml maki ziemniacznej

 

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę (uważając, by ich nie ‚przebić’). Pod koniec ubijania dodawać partiami cukier, łyżka po łyżce, ubijając po każdym dodaniu. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając.

Do masy jajecznej wsypać przesianą mąkę. Delikatnie wymieszać do przy pomocy szpatułki lub rózgi kuchennej, by składniki się połączyły. Składniki wmieszane szpatułką spowodują, że biszkopt będzie bardzo puszysty i wypełni formę wyrastając do wysokości jej boków. Wymieszanie składników szpatułką jest również metodą najbezpieczniejszą, nie należy mieszać przy pomocy miksera.

Tortownicę o średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno), nie smarować boków. Delikatnie przełożyć ciasto, wyrównać. Piec w temperaturze 160 – 170ºC przez około 35 – 40 minut lub do tzw. suchego patyczka.

Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 30 – 40 cm upuścić je (w formie) na podłogę, wystudzić w temperaturze pokojowej. Wystudzony, przekroić na 3 blaty.

Biszkopt o śr 18 cm

3 duże jajka

0,5 szklanki cukru( 125 ml)

0,5 szkl. maki pszennej

40 ml maki ziemniaczanej

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę (uważając, by ich nie ‚przebić’). Pod koniec ubijania dodawać partiami cukier, łyżka po łyżce, ubijając po każdym dodaniu. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając.

Do masy jajecznej wsypać przesianą mąkę. Delikatnie wymieszać do przy pomocy szpatułki lub rózgi kuchennej, by składniki się połączyły. Składniki wmieszane szpatułką spowodują, że biszkopt będzie bardzo puszysty i wypełni formę wyrastając do wysokości jej boków. Wymieszanie składników szpatułką jest również metodą najbezpieczniejszą, nie należy mieszać przy pomocy miksera.

Tortownicę o średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno), nie smarować boków. Delikatnie przełożyć ciasto, wyrównać. Piec w temperaturze 160 – 170ºC przez około 25 minut lub do tzw. suchego patyczka.

Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 30 – 40 cm upuścić je (w formie) na podłogę, wystudzić w temperaturze pokojowej. Wystudzony, przekroić na 3 blaty.

Teraz musimy przygotować podkładkć pod mniejsze ciasto, w związku z czym wycinamy z niej koło o średnicy 19 cm.

Gdy już mamy upieczone biszkopty robimy krem( najlepiej kolejnego dnia). Właściwie sprawdza się wszystkie kremy maślane, budyniowe i na bazie serka mascarpone. Jeśli zdecydujecie się na bitą śmietanę, dodajcie do niej żelatyny, bez niej śmietana będzie za miękka i tort może się zapadać.   Ja zrobiłam ptasie mleczko z dodatkiem pokrojonych żelków miśków Haribo. Podaję przepis:

1 litr smietany kremówki

3 łyzki cukru pudru

1 opakowanie żelków- miśków

2 galaretki o dowolnych  smakach( u mnie malinowa i brzoskwiniowa)

Każdą galaretkę rozpuszczamy w 250 ml wody ,studzimy i czekamy, aż zacznie lekko zastygać. Zelki kroimy na pół i dzielimy na dwie porcje.

Ubijamy śmietanę, dodajemy cukier puder

Dzielimy śmietanę na dwie porcje: większą i mniejszą   Do każdej porcjii osobno dodajemy jedną  galaretkę miksując przy tym na najniższych obrotach.  Teraz każdą masę  dzielimy na trzy części.

Większy biszkopt przekładamy 2/3 masy , do której dodajemy połowę żelków. Słomki( 7 sztuk) docinamy na wysokość ciasta i jedną wbijamy w sam srodek, a pozostałe wokół niej. Teraz na środu naszego tortu ukladamy przycięta podkladkę. Mniejszy tort układamy na niej , przekładając go drugiej 2/3 masy z dodatkiem żelków. Teraz pozostałymi masami ( bez żelków)smarujemy tort z zewnątrz, wyrównując go przy tym.

Pozostaje już tylko dekoracja. Ja użyłam do niej masy cukrowej, z której Marta zrobiła pszczółki, kwiatki i liście,gotowych dekoracji cukierniczych , malin, poziomek i borówek amerykanskich, oraz listków melisy i kwiatków: lawendy i bratków. Jeśli chcecie, by owoce użyte do dekoracji długo zachowały świeżość zanurzcie je na chwilę w galaretce rozpuszczonej w 200 ml wody. Dzięki temu będa się też lepiej trzymać tortu. Świeze kwiatki i liście układamy na torcie przed samym podaniem.

 

 

 

 

 



Tort „Wakacje”

26 czerwca 2015 przez Beata

IMG_0581

Tort „Wakacje”upieczony został na zakończenie  pierwszego etapu edukacji  dla Julki i całej grupy przedszkolaków. W założeniu miał być kolorowy, radosny, owocowo- kwiatowy i taki był.  Dzieci były zachwycone, wychowawczyni wzruszona. Nie obyło się bez łez.

Nie znoszę rozstań, pożegnań, zwłaszcza, gdy kończy się coś naprawdę dobrego. Cóż, dzieci rosną tak szybko, mamy je tylko na chwilę, a potem puszczamy w świat. Piszę to i z perspektywy matki i nauczycielki. Pożegnanie kolejnych maturzystów  czy gimnazjalistów jest dla mnie chwilą zawsze bardzo wzruszająca. Na szczęście Ci ostatni zazwyczaj kontynuują naukę w naszym liceum, co nie zmienia faktu, że chwila rozstania i tak nadejdzie.

Za dwa miesiące Julka pójdzie do szkoły. Kiedy tych sześc lat minęło? Wciąż mi się wydaje taka malutka, a od września ruszy z tornistrem na plecach po nową życiową przygodę. Co pozostaje nam rodzicom, nauczycielom i wychowawcom? Dać dzieciom korzenie i skrzydła!

IMG_0578

Po przepis na tort zapraszam już jutro, a teraz biegnę do pracy wręczyć moim uczniom świadectwa i pożegnać Ich przed wakacjami.

Kapias- Ogrody do Zwiedzania- Goczałkowice

19 czerwca 2015 przez Beata

IMG_0465

Z Siemianowic do Goczałkowic jest około 40 kilometrów, kilka razy w roku przez Goczałkowice jeździmy do Wisły, a mimo to nigdy wcześniej  nie byliśmy w Ogrodach Kapias, a nawet o nich nie słyszeliśmy. Miejsce jest zachwycające. Pierwsze, niewielkie  ogrody założone zostały w 1979 roku, od tamtej pory rozrosły się nieprawdopodobnie. Cały teren dzieli się na dwie części: starą i nową, a te z kolei na malownicze zakątki o wdzięcznych nazwach np ogród zachodzącego słońca, włoskie patio, cieniste wzgórze, labirynt itd. Przygotujcie się kilkugodzinny spacer, bo każde miejsce jest urocze. Wszędzie można odpocząć na ślicznych ławeczkach, w bajecznych altanach czy nad malowniczymi stawami, a dzieci z pewnością zechcą poszaleć  na placu zabaw czy przejść labirynt, w którym naprawdę można się zgubić. Na miejscu jest też elegancka restauracja, bar szybkiej obsługi, lodziarnia. Można za niewielkie pieniądze zjeść smaczny obiad, napić się kawy czy piwa. No i jest wielkie centrum ogrodnicze, fantastycznie zaopatrzone. Dla mnie, miłośniczki ogrodnictwa, to najlepsze miejsce na zakupy, jakie dotychczas w Polsce widziałam. Wstęp do samych ogrodów jest bezpłatny.

My wybraliśmy się tam sporą ekipą, bo aż 13-osobową. Pogoda była cudowna, wiec udało nam się spędzić w Ogrodach Kapias bardzo miły dzień. Bardzo, bardzo polecam!!!

Lokalizacja
ulica św. Anny 4
43-230 Goczałkowice-Zdrój

Kontakt

: +48 667 777 292
: sklep@kapias.pl
: www.kapias.pl
Dostępność
: cały rok
IMG_0403
IMG_0513
IMG_0407
IMG_0416
IMG_0432
IMG_0440
IMG_0451
IMG_0411
IMG_0459
IMG_0478
IMG_0469
IMG_0485
IMG_0521
IMG_0533
IMG_0500

 

Tydzień kuchni indyjskiej – sambar

12 czerwca 2015 przez Beata

IMG_5947

Sambar to gęsta zupa z warzyw i soczewicy. Potrawa  pochodzi z południowych Indii i jest typowa dla tego rejonu czyli wegetariańska i bardzo, bardzo pikantna. Dodaje się do mniej mieszankę przypraw sambal masala, można ją kupić na allegro i w sklepach z orientalną żywnością. Danie jest proste i szybko się je przygotowuje. Jeśli chcecie spróbować czegoś  naprawdę pikantnego i bardzo aromatycznego, to polecam!

Składniki

1.5l wody
300 g czerwonej soczewicy
3 łyżki ghee
1 łyżka pasty z tamartyndowca
700 g mieszanych warzyw, u mnie  fasolka szparagowa, marchewka , ziemniaki, kalafior, groszek zielony
2-3 łyżki sambar masali
sól do smaku
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka cukru
 Soczewicę wrzucamy do garnka z wodą i gotujemy ok 10 minut, dodajemy pokrojone w kostkę warzywa , pastę z tamaryndowca.cukier i kurkumę. Na patelnię dajemy ghee, podsmażamy na nim przez chwilę masalę, dodajemy sdo zupy. Gotujemy ok 10 minut, aż warzywa zmiękną, doprawiamy solą.

Tydzień kuchni indyjskiej- raita

10 czerwca 2015 przez Beata

IMG_0200

 

Indyjska raita to sos na bazie greckiego jogurtu, przypomina greckie tzatziki, ale zamiast czosnku dajemy do niej świeżą kolendrę i mięte. To idealny dodatek nie tylko do dań indyjskich typu curry, samosy, naan czy bhaji, ale też  do tradycyjnych polskich potraw z grilla. Podaje się ja mocno schłodzoną dzięki czemu znakomicie łagodzi ostrość indyjskich potraw.

300 ml gęstego jogurtu naturalnego
1 zielony ogórek pokrojony w drobną kostkę
1 mała cebula drobno posiekana
1/2 łyżeczki  zmielonych nasion kminu
sól i pieprz do smaku
garść świeżej mięty posiekanej
garść świeżej kolendry posiekanej

opcjonalnie 1 mala drobno posiekana papryczka chilli

Wszystkie składniki wymieszać razem Wstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny.

Tydzień kuchni indyjskiej- cebulowe bhaji

8 czerwca 2015 przez Beata

IMG_0247

Cebulowe bhaji to popularna przekąska  w formie racuchów . Ja je uwielbiam i mogę jeść do woli, bo oryginalne są robione na mące z ciecierzycy, którą u nas też można kupić. Kiedyś, gdy jeszcze jadłam gluten, zrobiłam je na mace pszennej i też były smaczne. Nie są zbyt ostre, za to aromatyczne. Robi się je szybko i prosto.

Składniki na ok 20 sztuk:

2 szklanki mąki z ciecierzycy ( lub mąki pszennej)

1/2  łyzeczki chilli w proszku

1 łyżeczka kurkumy

po 1/2 łyżeczki kuminu i mielonej kolendry

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki soli

2 cebule pokrojone niezbyt drobno

ok 200 ml wody

garść posiekanej świeżej kolendry

olej do smażenia

Wszystkie składniki oprócz cebuli miksujemy na gładkie ciasto, musi być ono  o wiele bardziej geste niż na naleśniki. Dodajemy cebulę, mieszamy i smażymy placki na patelni lub na głębokim oleju. Po usmażeniu nadmiar tłuszczu odsączamy na papierowym ręczniku. Podajemy gorące z raitą lub innym sosem

Tygodnie tematyczne cz.1- Tydzień kuchni indyjskiej, samosy

7 czerwca 2015 przez Beata

IMG_0210

Nie, to nie jest reklama ani zaproszenie do Lidla.

Ponieważ w domu bardzo często gotujemy potrawy z całego świata, pomyślałam, że będę je przedstawiać w formie tygodni tematycznych. Co pewien czas na blogu ukażą się dania pochodzące  z jednego kraju. Zaproszę Was w kulinarną podróż do Włoch, Grecji, Hiszpanii ale i w miejsca bardzo odległe i egzotyczne, takie jak Malezja, Tajlandia czy Indie.

Na kuchnię każdego kraju przeznaczę tydzień,  podczas którego zaprezentuję kilka potraw. Tygodnie tematyczne będą pojawiać się mniej więcej co miesiąc .

IMG_0218

Na pierwszy ogień wzięłam kuchnię indyjską. Na blogu jest już kilka potraw pochodzących z tego kraju: ser paneer, warzywne curry z soczewicą, ziemniaki w indyjskim sosie, aloo gobi curry, kurczak tandoori chleb naan   i kurczak w maśle.

Kuchnia indyjska jest niezwykle aromatyczna, jak bardzo przekonałam się podczas podróży. Wprawdzie w Indiach nigdy nie byłam, ale w Malezji wiele razy chodziliśmy do restauracji w dzielnicach indyjskich. Najczęściej na przepięknej wyspie Penang, gdzie mniejszość  hinduska stanowi około 20 % mieszkańców. W dzielnicy Little India można poczuć atmosferę Bollywood, na ulicach rozbrzmiewają najnowsze  hity , sprzedawcy oferują sari w oszołamiających kolorach , a w całej dzielnicy unosi intensywny się zapach przypraw.Podobno jest jak w Indiach, tylko znacznie bardzie czysto :)

Kuchnia północnych Indii słynie z potraw przygotowywanych w piecu tandoor. Widać w niej wpływy islamu, powszechnie unika się wieprzowiny, z mięs dominuje kurczak, a potrawy są umiarkowanie pikantne. Typowe dla tego regionu przyprawy to kumin, kolendra, gorczyca, czosnek, imbir, chilli,kurkuma,  szafran  i mieszanka garam masala. Jeśli byliście w indyjskiej restauracji gdzieś w Polsce czy Europi, to zapewne jedliście właśnie potrawy rodem z północnych Indii.

Kuchnia południa jest ostra, bardzo ostra. Zdecydowanie dominuja dania wegetarianskie, a najpopularniejsze przyprawy i dodatki to chilli, mleko kokosowe, pasta z tamaryndy, kolendra, gorczyca,kurkuma,  liście curry , imbir i limetki lub lemonki.

Mimo że od wielu lat przygotowuję indyjskie dania w domu i chodzę do indyjskich restauracji, gdy po raz pierwszy spróbowałam samosów i curry na Penangu przeżyłam szok. Okazało się, że ilość przypraw, jaką Hindusi dodają do potraw jest co najmniej trzykrotnie wyższa, niż ta, którą ja  dodawałam. Nie chodzi o to, że jedzenie było  pikantne, ale o to, że było niewyobrażalnie aromatyczne. Przepyszne, chociaż nam parę osób, które właśnie z powodu tej intensywności smaków nie przepadają za kuchnią indyjską.

Indyjskie przyprawy bez problemu można kupić w Polsce w sklepach typu Kuchnie świata czy na allegro.

Dzisiaj zapraszam na samosy czyli popularne  na całym świecie pierożki, które przygotowuje się  z nadzieniem wegetariańskim lub mięsnym. Długo szukałam idealnego przepisu na ciasto, w końcu znalazłam go w przepięknej książce Madhur Jaffrey pt; Wśród mangowych drzew, zmieniłam tylko sposób zwijania pierożków. Nadzienie, jakie chce Wam zaproponować to mieszanka groszku zielonego, ziemniaków, cebuli i papryki chilli,  to przepis pochodzący z książki  The compete book of Indian cooking. Formowanie pierożków wcale nie jest trudne, dla ułatwienia  podaję link do filmu na youtube.  Spróbujcie je zrobić, są przepyszne!

 

Sładniki na ok 15 pierożkow:

Nadzienie:

3 duże ziemniaki, ugotowane i wystudzone

1 paryczka chilli  pokrojona na paseczki

100 g zielonego, mrożonego groszku , ugotowanego

1 duża cebula pokojona w kosteczke i zrumieniona na maśle

1 łyżeczka mielonej kolendry

1 łyzeczka mielonego kuminu

1/2 łyzeczki garam masala

sól do smaku

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, tak by powstała pasta.

Ciasto:

200 g mąki pszennej

1/4 łyzeczki soli

4 łyzki ghee czyli klarowanego masła

ok 5 łyżek wody

Wszystkie składniki wsypac do miski. Wyrobić gładkie ciasto, włożyc je na godzinę do lodówki. Następnie rozwałkować cienko i pokroić na paski o dł 24×6 cm.  nałożyc nadzienie i składać tak, jak na poniższym filmie

Samosy smażyć na rozgrzanym oleju ok 7 minut, obracając  w tym czasie kilka razy. Podawać z chutneyem z mango, sosem jogurtowym raita, albo jeść bez żadnych dodatków.

 

 

Muffinki pandanowo-kokosowe

3 czerwca 2015 przez Beata

IMG_8690

Bardzo proste, smaczne  i cudownie zielone muffinki o niepowtarzalnym pandanowo- kokosowym smaku. Idealne na piknik albo do szkoły na drugie śniadanie. Pastę pandanową można czasem kupić na allegro.

Skladniki:

1,5 szzklanki mąki

3/4 szklanki cukru

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

0,5 łyżeczki sody

1 jako

80 ml oleju

1 łyżeczka pasty pandanowej lub pandanowo-kokosowej

2 łyzki kokosu

200 ml mleka kokosowego

Wymieszać osobno wszystkie skladniki suche, osobno mokre, połączyć razem. Przełożyć do formy na muffinki wyłożonej papilotkami. Piec ok 20 minut w 170 stopniach. Smacznego