Cantucci
Zainspirowały mnie piękne opisy Toskanii i tamtejszej kuchni , które zamieściła na blogu Agnieszka z Kuchni nad Atlantykiem. Powróciły wspomnienia ze Sieny, Pizy, San Gimignano, Florencji i innych uroczych, i tak bogatych w zabytki miasteczek. Podobno Toskania ma więcej zabytków niż jakiekolwiek państwo( tak państwo!) na świecie. Jeśli dodamy do tego zachwycające krajobrazy i wyśmienitą kuchnię, otrzymamy raj na ziemi. Dla mnie symbolem raju nie są tropikalne wyspy z białami plażami, a miejsce w którym człowiek czuje harmonię między naturą, architekturą, sztuką, smakami i zapachami.Dokładnie tak, jak w Toskanii.
Cantucci, zwane zdrobniale cantuccini to przepyszne kruche, trochę twardawe, jak sucharki, ciasteczka z Toskanii. Pierwotnym wzorcem cantucci są biscotti di Prato. Migdałowe ciastka z położonego koło Florencji miasteczka Prato. Ich historia sięga renesansu. Charakterystyczne jest to, że ciasteczka piecze się dwukrotnie, by byłe bardziej kruche i lepiej się przechowywały. Długo wytrzymują zamknięte w puszce lub słoiku. Podaje sie je ze słodkim winem.
Przepis nie jest trudny, a cantucci to świetny pomysł na prezent własnej roboty. Klasyczna wersja jest z dodatkiem grubo siekanych migdałów i skórki cytrynowej lub pomarańczowej. Migdałów się nie obiera, co ułatwia przygotowanie, chociaż ja wolę z obranymi.
Składniki:
300 g migdałów
500 g mąki
200 g cukru
4 jaja
1 łyżka masła
szczypta soli
łyżeczka proszku do pieczenia
otarta skórka cytrynowa lub pomaranczowa
Połowę migdałów posiekać lub pokruszyć w malakserze na grubą kaszę. Resztę zostawić w całości.
Wymieszać składniki. Powstanie dosyć twarde ciasto.Uformować wałki o średnicy 4 cm. Ułożyć je na blasze wyłożonej pergaminem. Piec 15 min w piekarniku rozgrzanym do temp. 160 st. C. Wyjąć podpieczone wałki, ostudzić, pokroić w ukośne paski. Piec drugi raz 15 min w piekarniku rozgrzanym do 150 st. C.

Jestem mamą Michała (14 lat), Marty (12 lat) i rocznej Julki. Uwielbiam piec ciasta i gotować. Moją pasją są też podróże i literatura.


