Archiwum Kwiecień, 2010

Muffinki truskawkowe z kokosem i wanilią

29 kwietnia 2010 przez Beata

To chyba najlepsze muffinki jakie upiekłam. Są pyszne! Wilgotne, pachnące truskawkami i wanilią, a do tego chrupiąca posypka! Prawdziwie wiosenne. Wreszcie pogoda dopisuje, można zabrać się za porządki w ogródku, posadzić nowe kwiaty, grillować albo po prostu odpoczywać. Juleczce też bardzo podoba się zabawa na trawie. Wczoraj przez pół godziny siedziała i wyrywała trawę. Jak tak   dalej pójdzie w ogóle w tym roku nie będziemy musieli kosić.

Muffinki

składniki:

2 szkl. mąki

100 ml mleka

150 ml mleka kokosowego

1 szkl. cukru

100 ml oleju

1 łyżeczka proszku do pieczenia

0,5 łyżeczki sody

4  łyżki kokosu

ziareka wanilii wydłubane z połowy laski

15 dkg pokrojonych na mniejsze kawałki truskawek

Na posypkę:

3 łyżki kokosu

2 łyżki cukru.

W jednej misce połączyć składniki suche, w drugiej mokre. Wymieszać, dodać truskawki. Muffinki przełożyć do foremek, posypać kokosem wymieszanym z cukrem. Piec ok 20 minut w temp. 180 st.

Polędwiczki wieprzowe z suszonymi śliwkami

20 kwietnia 2010 przez Beata

Dawno nie było tu żadnego przepisu, ale też ostatnie wydarzenia nie nastrajały do blogowania.  Jedliśmy normalnie, gotowałam, piekłam, tylko do pisania o tych zwyczajnych sprawach nie miałam nastroju. W końcu nadeszła pora wrócić do codzienności, co nie znaczy zapomnieć.

Uwielbiam polędwiczki wieprzowe. Zawsze można z nich zrobić coś pysznego i nie trzeba przy tym spędzać całego dnia w kuchni. Ten przepis znalazłam na stronie Tatter. Dosłownie palce lizać! Mięso jest soczyste, aromatyczne, wykwintne i zupełnie bezproblemowe w przygotowaniu. Polecam!

Cytuję autorkę:

800g wieprzowych poledwiczek (2 filety)
16 suszonych sliwek (z pestakmi lub nie)
1 lyzka oleju
50g masla
1 cebula, drobno posiekana
150ml bialego wina
280ml wywaru z kurczaka
1 lisc laurowy
2 galazki tymianku
250ml kremowej smietanki

Oczyszczone z nadmiaru tluszczu i membran poledwiczki pokroilam ukosnie na grube plastry (5-6 z 500g). Sliwki wlozylam do rondelka, zalam zimna woda i zagotowalam, zmniejszylam ogien i gotowalam jeszcze 5 minut. Odcedzilam na sicie (rezerwujac sok).

Na duzej patelni o grubym dnie, rozgrzalam olej i polowe masla. Gdy maslo zaczelo sie pienic wlozylam plastry miesa i smazylam z obu stron az byly dobrze w srodku ugotowane. Wylozylam do miski, przykrylam i zostawilam w cieple. Tluszcz ze smazenia wylalam i rozpuscilam na patelni reszte masla, wsypalam pokrojona cebulke i smazylam az zmiekla (nie brazowic!). Wlalam wino, doprowadzilam do wrzenia, pozniej na malym ogniu gotowalam 2-3 minuty. Dolalam wywar z kurczaka, ziele angielkie i galazki tymianku i nadal gotowalam (na malym ogniu) ok. 10 minut, az sos zredukowal sie o polowe.

Przepis zalecal aby przecedzic sos i zostawic tylko jego czesc plynna, ja lubie jednak sosy z kawalkami cebulki (ktora wlasciwie zaczela sie juz rozpadac), wiec nie przecedzalam. Na patelnie z sosem wlozylam sliwki i wlalam smietanke. Gotowalam ok. 8 minut. Znow odstapilam od przepisu i dolalam kilka lyzek zarezerwowanego soku z gotowania sliwek ( i moim zdaniem to bylo dobre odstepstwo – sos, delikatnie kwasny, stal sie teraz delikatnie slodko-kwasny).Do gotowego sosu wlozylam mieso i podgrzewalam wszystko razem przez kilka minut. Bardzo, bardzo pyszne.

Amelka też odeszła…

13 kwietnia 2010 przez Beata

Maleńka Amelka, o której pisałam Wam kilka tygodni temu odeszła dzisiaj rano do aniołków…

Dlaczego, Boże, dlaczego???

A życie toczy się dalej …

12 kwietnia 2010 przez Beata

Zwyczajny poniedziałek. Zakatarzona Julka wstała już o 6 rano. Przeziębiony Michał nie poszedł do szkoły. Uprzątnęłam trochę mieszkanie, zrobiłam obiad. Próbowałam zachowywać się tak  jak zawsze, ale upieczenie ciasta wydało mi się czymś niestosownym. Nie sposób przestać myślać o sobotniej tragedii .

Jak kruche jest nasze życie…

Doszło do tak niewiarygodnych wydarzeń, że wciąż trudno w nie uwierzyć.

Gdy omawiam z moimi uczniami „Dziady” Adama Mickiewicza, czasem pytają czy poeta coś wypił, zanim to napisał, bo przecież w normalnym stanie nikt by takiej historii nie stworzył

A co można powiedzieć o tragedii w Smoleńsku? W jednej chwili ginie Para Prezydencka,a wraz z nią wielu polskich polityków, duchownych i całe dowództwo wojskowe. A  wszystko  miejscu tak znaczącym dla Polaków jak Katyń. Kto by wymyślił taki scenariusz?? Mamy i symbolizm i mistycyzm, a nawet mesjanizm-przecież spełnili dziejową rolę, dzięki tej katastrofie świat pozna wreszcie prawdę o Katyniu.

Przede wszystkim Ci którzy zginęli byli jednak zwykłymi ludźmi. Mieli żony , dzieci, matki, ojców, rodzeństwo. Mieli plany na sobotni wieczór i na dalsze lata. Marzenia, ambicje, postanowienia…Tak łatwo gaśnie życie…Tak niespodziewanie.

Przytulam się do moich bliskich i myślę: dobrze że są!

Nie ma takich słów…

10 kwietnia 2010 przez Beata

W takich chwilach nie da się wyrazić uczuć. Jest tylko szok, niedowierzanie i poczucie wspólnoty. Nie liczą się poglądy polityczne, nie ma podziałów.

Jestem częścią tego narodu i to był mój prezydent.

Rodzinom ofiar i moim rodakom składam głębokie wyrazy współczucia.

Wiosenne muffinki

9 kwietnia 2010 przez Beata

Muffinki jak muffinki, czekoladowe, smaczne, ale takie zwyczajne. Za to dekoracja, którą stanowią kwiatki z ciasta maślanego wzbudza zachwyt. Inspirację znalazłam na stronie Marthy Stewart. Trawka miała być zupełnie inna, zrobiona z gęstego lukru zabarwionego na zielono, wyciskanego przez papierowy rożek z małym otworem Bardzo pracochłonna. Niestety, zabrakło czasu i na szybko zrobiłam trawę z kremu adwokatowego z dodatkiem zielonego barwnika.Nałożona została na muffinki szprycą do kremów.

Ciastka były najładniejszą dekoracją świątecznego stołu, aż żal było je zjeść.

Muffinki mocno czekoladowe:

150 g gorzkiej czekolady

100 g mąki

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

3 jajka

80 g cukru

80 g masła

50 g białej czekolady posiekanej lub groszki z białej czekolady

Czekoladę  rozpuścić w kąpieli wodnej. Wystudzić. Dodać pozostałe mokre składniki, wymieszać, dodać suche składniki. Przełożyć do foremek.

Muffinki piec 15 minut w temp. 180 st.

Maślane kwiatuszki:

30  dkg mąki
15 dkg masła
10 dkg cukru pudru
1 duży cukier waniliowy
2 żółtka

Z podanych składników zagnieść ciasto kruche i włożyć je do lodówki na minimum godzinę. Następnie rozwałkować ciasto na grubość ok 5 mm i wycinać kwiatuszki. Ciasteczka przełożyć na blachę wyożoną papierem do pieczenia. Pod każde wsunąć wykałaczkę i lekko docisnąć. Piec ok 15 min. w temp 170 st. Po wystudzeniu dowolnie polukrować.

Trawka z kremu :

pół kostki masła

75 ml adwokatu

zielony barwnik spożywczy

Masło ubić z adwokatem, dodać barwnik. Nałożyć na muffinki. Na końcu wbić w ciasteczka kwiatuszki maślane.

Wesołych świąt

4 kwietnia 2010 przez Beata

Wszystkim  moim czytelnikom zyczę radosnych świąt Wielkanocnych, wspaniałej wiosennej atmosfery w sercach i za oknem ,  zdrowia i pomyślności.

Beata

Tarta truskawkowa z kremem adwokatowym i 10 miesięcy Juleczki

1 kwietnia 2010 przez Beata

Ostatnio rzadko piekę ciasta i spragniona słodyczy rodzina zaczęła w końcu domagać się czegoś dobrego. A że akurat kupiłam przyzwoicie wyglądające  truskawki, wymyśliłam na szybko tartę. Zrobiłam kruchy spód, mój ulubiony krem adwokatowy, a na górę położyłam pokrojone w plasterki truskawki. Wyszło coś przepysznego! Rodzina rzuciła się natychmiast na ciasto i  zdążyłam zrobić tylko  kiepskie zdjęcie w sztucznym oświetleniu. Tarta jest uzależniająca, sama zjadłam dwa kawałki, chociaż miałam nie jeść nic słodkiego.Gorąco polecam!


Dzisiaj nasza najmłodsza pociecha skończyła 10 miesięcy. Kiedy to zleciało?? Przecież dopiero się urodziła? Teraz to już duża panna! Potrafi chodzić trzymana za rączkę i sama stać bez podpierania.  Buszuje po całym mieszkaniu. Niedawno odkryła, że można otwierać meble i moje papilotki na muffinki, które były w dolnej szufladzie poszły w strzępy. Wszystko wkłada do buzi. Trzeba na nią strasznie uważać, bo ciągle coś zbiera z podłogi. Non stop latam ze szmatą, a i tak Julka coś sobie znajdzie. Niedawno zjadła kawałek gazety. Na dodatek była to „Kuchnia”. Zrobił się z naszej słodkiej córeczki prawdziwy urwis. Gdy czegoś chce, a nie może dostać, zaczyna się denerwować i płakać. Potrafi powiedzieć już kilka słów, np. mama, tata, bach i nie. Bach mówi wtedy gdy coś wyrzuca z łóżeczka i chce żebyśmy jej to podnosili. A słowo nie to jej ostatnie odkrycie. Doskonale wie, kiedy go używać. Przed chwilą przekonywałam ją, żeby się położyła, bo jest już ciemno, misiu już śpi i zapytałam: Pójdziesz się położyć koło misia? A Juleczka na to- NIE! Spryciara, doskonale rozumie, co się do niej mówi. W ogóle to jest pogodna i  grzeczna.Oczko w głowie całej rodziny!


Jakie to szczęście mieć troje zdrowych, wspaniałych dzieci!

A teraz już przepis na tartę

Kruchy spód:

30 dkg mąki

10 dkg cukru pudru

1 mały cukier waniliowy

15 dkg masła

1 jajko

1 łyzeczka proszku do pieczenia

Z podanych składników zarobić gładkie ciasto. Wyłożyć je do nasmarowanej masłem i wysypanej mąką formy na tartę. Piec w temp 180 st. przez ok 25 minut

Krem adwokatowy:

20 dkg masła

3/4 szklanki adwokatu

Masło ubić i stopniowo wlewać adwokat. Masę wyłożyć na ostudzone masło

Na górze ułożyć truskawki.

Pycha!

Apel o pomoc dla malenkiej Amelki

1 kwietnia 2010 przez Beata

Niesamowicie wzruszyła mnie historia tej maleńkiej dziewczynki. Jeśli możecie, pomóżcie! Trwa okres rozliczania podatku, jeden procent można przekazać na cele charytatywne. Amelka potrzebuje tych pieniędzy, by żyć.

Odsyłam na jej stronę:www.amelka.org.pl

Mam też prośbę do wszystkich osób prowadzących bloga lub posiadających stronę internetową o zamieszczenie u siebie informacji o Amelce i linku do jej strony. Im więcej osób przeczyta ten apel, tym większa szansa na zebranie potrzebnych pieniędzy