Kolorowe beziki i niemowlę w kuchni

Kolorowe beziki

 

Zaczęło się całkiem zwyczajnie. Nazbierało mi się białek i postanowiłam upiec bezy, ale nie takie zwykle, tylko w różowe paseczki. Widziałam, jak w swoim programie robiła je Martha Stewart i pomyślałam : nic trudnego. Wystarczy wewnątrz szprycy do kremów namalować paski kolorowym barwnikiem  przy pomocy pędzelka. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Zwłaszcza że byłyśmy z Julką same i gdy zabrałam się za bezy Mała bawiła się w kuchni na podłodze. Białka zdołałam spokojnie ubić, ale już po chwili pojawiły się problemy dwojakiego rodzaju. Miałam tylko barwnik w płynie i w żaden sposób nie dało się namalować tych pasków, bo rzadki płyn spływał. Idealny byłby barwnik w żelu. Z braku takiego musiałam coś wymyślić. Ugotowałam więc  gęsty syrop z wody i cukru, dodałam barwnika i to było to. Teraz z łatwością można było namalować paski. Nałożyłam pianę do szprycy i zaczęłam wyciskać beziki na blachę. Tymczasem Julka znudziła się zabawą i zaczęła stawać przy meblach na nogi. Bałam się, że się wywróci , więc co chwila ja łapałam, przenosiłam na środek kuchni i wracałam do ciasteczek. Mała jednak za każdym razem raczkując podchodziła do mebli i cała procedura się powtarzała. Równoczesne wyciskanie bezików i łapanie wywracającego się dziecka nie należy do łatwych zadań. Tak machałam szprycą, że część piany zamiast na blachę, trafiała na meble, podłogę , a nawet na kafelki ścienne. Przypominało to trochę paintball, „strzelałam gdzie popadło.”

W końcu, w akcie desperacji, postanowiłam przenieść się z tym wyciskaniem na podłogę. Pomyślałam, ze Julka posiedzi grzecznie , patrząc, co robię ( Nadziejo! Matko głupich!). Faktycznie przez chwilę był spokój. Wreszcie prawie spokojnie mogłam robić te nieszczęsne  bezy. Mała siedziała spokojnie i czymś się bawiła.  Gdy po chwili na nią spojrzałam, zamarłam z wrażenia.  Moje dziecko trzymało rękę po łokieć w misce z ubitą pianą, a we włosach miało już  taką jej ilość, że wystarczyłoby na pięć ciasteczek. Zamurowało mnie po prostu, przez chwilę byłam w stanie jedynie jęczeć z rozpaczy. Za to Juleczka wydawała okrzyki zadowolenia.  Trzeba było Małą wykąpać, posprzątać kuchnię i dokończyć bezy, których miałam już serdecznie dosyć. Po jakimś czasie kuchnia pozornie wyglądała na czystą. Tylko Marta, gdy wróciła ze szkoły, dziwiła się dlaczego noga od stołu jest cała w lepkiej pianie.  Trzeba posprzątać jeszcze raz!

Jak tylko uda mi się oderwać domowe klapki od podłogi, zabiorę się do drugiego etapu porządków.

Kolorowe beziki

Na bezy nie mogę nawet patrzeć!

 

BEZIKI W PASKI

4 białka

20 dkg cukru

1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej

barwnik spożywczy ( polecam w żelu lub syropie)

Ubijamy białka na sztywną pianę. Następnie, ciągle ubijając po trochu dodajemy cukier. Gdy cały się rozpuści dodajemy mąkę ziemniaczaną. W  środku szprycy do kremów malujemy  paski pędzelkiem zamoczonym w barwniku. Nakładamy ubitą pianę i wyciskamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia małe beziki, u mnie ok. 2,5 cm średnicy. Pieczemy ok. 40 minut w temp. 120 st.

 

 


Komentarze do Kolorowe beziki i niemowlę w kuchni

  • evenka:

    A to ci przygoda w kuchni ;-))
    Współczuję sprzątania , ale na pociechę powiem , że beziki są prześliczne :-)

  • kasiac:

    Bezy z takimi przygodami będziesz długo pamiętała:)
    Wyszły Ci prześlicznie!!! To jakaś telepatia, bo ja też zrobiłam beziki, bez pasków, takie zwykłe. Ale też z 4 białek:)))

  • myniolinka:

    bezy za to prześliczne!!! też znam to „pomaganie” mamie w kuchni :)

  • Malta:

    Są świetne :) Też widziałam ten program, ale zrobienia takich bezików bym się chyba nie podjęła :)

  • cudawianki:

    to i tak Julcia jest spokojna, mnie by Kruszynek nawet 2 bez nie dal zrobic! :-) jeszcze troche i bedzie bezy wyciskac razem :-) buziaczki dla Juleczki! p.s. niezle z niej juz ziolko, raczkuje (Kruszynek jakos chce pominac ten etap) i staje przy meblach (u nas tez to praktykowane, czekamy na ciag dalszy)

  • Muscat:

    One są kawaii!!! Cute!!! I w ogóle sweet!!! Szacun, wielki szacun!

  • agnii:

    Dobry pomysł z tymi bezami, co prawda mam tylko 2 białka, może jutro wyczaruję jeszcze ze dwa :) dzieciaczka też mam, tylko ja jestem w bardziej komfortowej sytuacji bo moja Natka ma 4,5 m-ca i jeszcze na szczęście siedzi jako tako w nosidełku. Bezy sympatyczne.

  • Polka:

    Bardzo bym chciała tą cała akcję zobaczyć :)
    I tak jak różowego nie znoszę, tak Twoje bezy są śliczne!
    Beatko słuchałam wywiadu w radiu – Ty i Antek byliście bezkonkurencyjni!

  • grumko:

    O ile dobrze usłyszałem nazwę miasta w którym uczysz, to jesteśmy ziomalami;-)
    Bezy bardzo ładne!
    Pozdrawiam z Bytomia;-)

  • ewelosa:

    Beatko ja pamiętam moje wyczyny gdy mój Amadeusz był malutki – oj działo się działo.
    A bezy sa tak śliczne i tak słodkie, że nie moge oczu od nich oderwać.

    ściaska i ślę pozdrowienia

  • KucharzyTrzech:

    :-) skad ja to znam, to gotowanie z dzieciątkiem ;)) Ale beziki pierwsza klasa :D

  • szarlotek:

    Oczu nie mogę oderwać od tych bezików :) Cudne !

  • zebrra:

    Super relacja i piękne beziki, ale serdecznie współczuję sprzątania! :)

  • Aklat:

    Boskie beziki! a sposób ich barwienia prościutki choć w życiu by mi nie przyszedł do głowy. a relacja z zabawy urocza ;-)

  • OlaCruz:

    Wyglądają przepięknie :)
    A mnie już niedługo czekają podobne przygody. Najmłodsza córka ma teraz pół roku. Dzięki Tobie wiem, że przyrządzanie potraw na podłodze mogę sobie darować ;)

  • Agaa:

    piękne te bezy pomimo tylu trud dałaś radę…

  • Beata:

    Bardzo dziękuję wszystkim za miłe komentarze
    Kuchnia dzisiaj już lśni czystością :)
    Serdecznie pozdrawiam

  • margot11:

    jak nie możesz patrzeć na takie piękne bezy?:D
    No wiesz ja się Julce nie dziwię podobno w dzieciństwie zrobiłam babki z piasku i różowej bejcy do zaprawiania nasion , ja miałam zabawe , ale po zawieźli mnie do lekarza , na szczęście nic a nic mi się nie stało , miałam 3 lata i bawiłam się przydomowej piaskownicy pod okiem osób dorosłych ,a skąd miałam bejce dziadkowa do dziś nikt nie wie

  • Beata:

    Margot, z Ciebie niezły urwis był!
    Takie przygody pewnie jeszcze przede mna

  • Kasia:

    Hehhe..szkoda, że zdjęcia Julki w bezach nie ma. :)) A bezy cudne! :)

  • Jola:

    Ja też żałuję, że nie ma zdjęcia Julki To musiał być widok! Bezy też ładne, ale to nie to samo

  • Julka:

    Zazdroszczę Julce tak bardzo, że na niedzielę mam już bezowy plan;D

  • Beata:

    Bardzo żałuję, ale zdjęć Julki z tymi bezami nie ma Za to w najbliższym czasie pokażę inne zdjęcia
    Julko, mam nadzieję, że nie będziesz miała takich przygód, jak ja

  • sonieczka:

    Inna odsłona tradycyjnych bezików, bardzo ładne.

  • Nina:

    bezy piekne!
    dziecko najcudowniejsze pod sloncem!!
    a test na rodzica w nastepnym wpisie rewelacyjny :)
    polece swoim bezdzietnym jeszcze kolezankom :)

  • Beata:

    Nino, dziękuję za miły komentarz

  • chantel111:

    ale efekt mimo wszystko świetny :) bajkowy :)

  • Beata:

    To prawda, Chantel, ja też byłam z efektu zadowolona:)

  • lady:

    SWEET !!!!!!!!

Dodaj komentarz

Autor (wymagane):


Adres e-mail (nie jest publikowany) (wymagane):


Strona internetowa:



XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>