Neapol – ludzie, śmieci, Comorra itd.

IMG_2990

W niewielu miejscach na świecie ludzie są tak serdeczni jak tutaj, w Neapolu. Enrico i Liliana, właściciele mieszkania, które wynajęliśmy, po 10 minutach znajomości uznali nas za swoich. Na air bnb znaleźliśmy apartament jedynie ze śniadaniami, mimo to Liliana piekła nam ciasta, a w niedzielę ugotowała pyszny neapolitański obiad. Gdy dzień po przyjeździe do Neapolu przypadkiem spotkaliśmy ich na ulicy, wycałowali nas tak, jakbyśmy byli ich najbliższymi krewnymi.

Wczoraj przygotowaliśmy dla nich polską kolację, były pierogi, leczo, sałatka jarzynowa itd. Przede wszystkim świetnie się razem bawiliśmy. Oni nie mówią ani słowa po angielsku, my po włosku odrobinę, ale kompletnie nie przeszkadzało nam to w konwersacji. Gdy opowiadałam, że ciasto na pierogi wałkowałam butelką z oliwą , pękali ze śmiechu.

IMG_2991

Mieszkanie, które wynajmują jest kapitalne, do tego znakomicie położone, wszędzie blisko i do najsłynniejszych atrakcji miasta i do sklepów, a na dodatek stacja metra jest 200 m od domu. Jeśli będziecie kiedyś mieli w planie zwiedzenie Neapolu, zamieszkajcie tutaj.

Nie tylko nasi gospodarze są tacy serdeczni, wszyscy tutaj są gotowi porzucić swoje zajęcia, by ci pomóc, obojętnie czy zapytasz o drogę czy o to, gdzie można kupić świeże ryby. Zapytany o najbliższy supermarket policjant, zadzwonił do swojej mamy, by upewnić się , do którego powinniśmy się udać. Pięć minut później zjawiło się kilku kolejnych  mundurowych . Panowie  zaczęli prześcigać się w tłumaczeniu, gdzie ten supermarket, po chwili rozmawialiśmy z nimi już o wszystkim. Skończyło się na tym, że na zakupy nie zdążyliśmy, bo była sobota i wcześniej zamykano sklepy.

Gdy Julka chciała sobie zrobić zdjęcie koło kolorowego skutera i grzecznie stanęła obok , jego właściciel posadził ją na motorze i założył jej kask, by fotka była ciekawsza. Ot, taka ludzka życzliwość, a dziecko miało niesamowitą frajdę.

IMG_3004

Jeśli chodzi o tolerancję względem innych narodów, to wiele moglibyśmy się od neapolitańczyków nauczyć . Liliana opowiadała nam, że   mięso i wędliny kupuje u zaprzyjaźnionego Ukraińca, najlepsze warzywa ma Birmańczyk, a torebki najtaniej wychodzą u Senegalczyków. Uchodźców nikt się tu nie boi. Wszyscy żyją w symbiozie.

Ciekawostką jeśli chodzi o Neapol są też kapliczki znajdujące się na budynkach. Jest ich mnóstwo, niektóre okazałe, inne bardzo skromne. Poświęcone świętemu Januaremu, Matce Boskiej, Chrystusowi albo… Diego Maradonie. Znajdziemy w nich nie tylko wizerunki świętych ale i zdjęcia osób niedawno zmarłych. Kult przodków jest tu bardzo żywy.

IMG_2235

IMG_2545

A jeśli chodzi o piłkę nożną, to drużynie SSC Napoli kibicują wszyscy. Nie tylko mężczyźni ale i  babcie, nastolatki i dzieci. Każdy mecz to święto, a każda przegrana ukochanej drużyny niebieskich to prawdziwa klęska . A dlaczego tak kochają Maradonę? Piłkarz z Argentyny sprowadzony został do zespołu w 1984 roku. To dzięki niemu raczej kiepska drużyna zdobyła w 1987 i 1990 mistrzostwo Włoch , a w 1989 Puchar UEFA. Niestety wraz z odejściem Diego skończyły się spektakularne sukcesy. Wierni kibice nie przestali jednak kochać swojej drużyny i marzą o powtórce tamtych dobrych lat

Pozostały jeszcze dwa drażliwe tematy. Po pierwsze śmieci. Muszę przyznać, że  jestem trochę rozczarowana. Śmieci nie ma, to znaczy są, ale, w takich samych ilościach,  jak wszędzie. No może dzielnice , w których rozstawia się stragany z warzywami czy rybami są brudniejsze, ale nic spektakularnego nie zobaczycie. Codziennie (nawet w niedzielę) o 5 rano pod naszym domem przejeżdża hałasująca nieludzko śmieciarka i  zbiera wszystkie odpady. Przemysł śmieciowy, istna żyła złota, w  latach  90- tych XX trafił  w ręce mafii, jednak  władze Neapolu  nie chciały jej płacić. Doszło do tego, że odpadów nikt nie wywoził.  W mieście  można było zobaczyć  wysokie na kilka metrów sterty odpadów. Członkowie mafii zaczęli je podpalać i tak rozpoczął się kryzys śmieciowy, który trwał kilka lat. Obecnie wywozem odpadów zajmują się rożne firmy, ale  mafii płacą za utylizację toksycznych substancji. Historie o szczurach wielkości kotów biegających po mieście można włożyć między bajki.

Druga sprawa to  legendarna Camorra. Organizacja powstała w 1820 roku, przypisuje się jej 4000 ofiar. Mafia działa do dzisiaj, chociaż w ostatnich latach osłabła  po  aresztowaniu przywódców głównych klanów.Nadal zajmuje się przemytem narkotyków, wymusza też haracze od lokalnych przedsiębiorców.  To widać, podczas spacerów po mieście  oglądaliśmy sklepowe witryny z dziurami po kulach. Sklepikarze są ubezpieczeni, ale niewiele to zmienia, gdyż zakłady szklarskie są w rękach mafii. Na niektórych budynkach w Neapolu można zobaczyć zdjęcia ofiar Camorry.

IMG_3076

Bez obaw, nic Wam tu nie grozi. Mafia raczej już  nie strzela do ludzi, a z pewnością nie do turystów, z których żyje cały Neapol. My czujemy się tu bardzo bezpiecznie. Kieszonkowcy na skuterach to tez mit.

Pojedyńcze incydenty pewnie się  zdarzają, jak wszędzie.

Powoli żegnamy się z miastem. Jutro wracamy do domu, Enrico obiecał odwieźć nas na lotnisko. Dzisiaj przez chwilę padał deszcz, zrobiło się jakoś tak smutno i szaro, ale Neapol tak naprawdę nigdy nie jest szary. To miejsce, które można poznawać cale życie i nigdy do końca nie odkryć jego wszystkich skarbów. A słońce? Nawet jeśli nie ma go przez chwilę na niebie, to kryje się w sercach ludzi, którzy tu mieszkają.

Pokochaliśmy Neapol i całą Kampanię tak jak Toskanię czy Sycylię. To prawdziwe Włochy, gwarne i radosne.  Wrócimy tu na pewno.


Brak komentarzy Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Autor (wymagane):


Adres e-mail (nie jest publikowany) (wymagane):


Strona internetowa:



XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>