Dwa wulkany i starożytne miasto

20 lutego 2016 przez Beata

IMG_2585

Neapol leży pomiędzy dwoma wulkanami, na południu drzemie malowniczy Wezuwiusz o podwójnym stożku , na północy grzmią Pola Flegeryjskie czyli kaldera superwulkanu o średnicy 13 kilometrów. Na niej znajdują się 24 kratery i stożki wulkaniczne , w tym szalejąca Solfatara. Wszystko tu dymi, ziemia trzęsie się co jakiś czas, woda o temperaturze 160 stopni bulgocze, a w powietrzu   unosi się zapach siarki. Mieszkańcy pobliskiego miasteczka Pozzouli mają takie atrakcje na co dzień. Idą sobie wieczorem spokojnie wstać, budzą się rano, a tu okazuje się, że ostatni stopień schodów prowadzących do domu się zapadł.

IMG_2605

IMG_2591

IMG_2621

IMG_2597

Starożytni wierzyli, że Solfatara to wejście do Hadesu. Faktycznie można poczuć się tu jak w piekle. Nam najbardziej przeszkadzał specyficzny zapaszek, którym tak przesiąkliśmy, że nasze ubrania śmierdziały jeszcze przez kilka godzin. Pogoda była tak piękna, że wjechaliśmy samochodem wiejską drogą na szczyt, na którym stoją opuszczone domy, i z góry oglądaliśmy dymiący krater i przepiękną panoramę miasta.

IMG_2656

 

Później pojechaliśmy na drugą stronę Zatoki Neapolitanskiej na Wezuwisz. Mimo iż wulkan drzemie od 1944 roku, wciąż jest zaliczany do pięciu najniebezpieczniejszych wulkanów świata.

W mieście temperatura wynosiła 18 stopni, świeciło słońce, na Wezuwiuszu strasznie wiało i było tylko 5 stopni, zrezygnowaliśmy więc z dojścia do samego krateru,tym bardziej, że nie mieliśmy z sobą żadnych ciepłych ubrań. Dojechaliśmy tylko na górny parking, skąd do szczytu było jeszcze pół godziny pieszo.

IMG_2868

Swoją potęgę Wezuwiusz  pokazał 24 sierpnia 79 roku n. e. , kiedy to w wyniku potężnej erupcji zginęły tysiące ludzi . Kiedyś uważano, że większość ofiar zmarła w wyniku duszących pyłów wulkanicznych, ostatecznie jednak naukowcy doszli do wniosku, że mieszkańców Pompejów, Herkulanum i Stabie zabiła wysoka temperatura dochodząca do 600 stopni.

IMG_2678

IMG_2715

Pompeje zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Spodziewałam się niewielkich ruin , a tymczasem to całe ogromne, fantastycznie zachowane miasto. Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć kilka godzin. Czego tu nie ma! Amfiteatry, świątynie, pałace, jest nawet dom publiczny. Niesamowite!

IMG_2681

IMG_2733

IMG_2722

A gdy przyjechaliśmy do wynajętego mieszkania, czekało na nas pyszne, jeszcze cieple ciasto cytrynowo- jabłkowe upieczone przez włascicielkę, Lilianę.  Rewelacja !

IMG_2750

 



Samochodem po Neapolu

19 lutego 2016 przez Beata

IMG_2286

Dzisiejszy dzień obfitował we wrażenia. Byliśmy w Pompejach i na wulkanie Solfatara, ale o tym napiszę następnym razem, bo przeżyłam ( z ledwością w sumie, bo omal nie zeszłam na zawał) moc wrażeń.

Rano odebraliśmy z wypożyczalni auto i ruszyliśmy w miasto. Jazda wypożyczonym samochodem po Neapolu to jedno z naszych największych wyzwań w życiu. Po pierwsze jakość dróg sprawia, że my Polacy, przynajmniej w tym jednym miejscu nie musimy mieć kompleksów. Drogi asfaltowe przypominają trasę Camel Trophy, a kostka brukowa, która pokrywa większość ulic, położona była pewnie w czasach Nerona. Do tego wszędzie są remonty dróg, ale nie widać, by ktokolwiek pracował. Owszem zdarza się zobaczyć grupkę mężczyzn siedzących koło jakiejś koparki, zawsze robią straszny hałas, wszyscy rozmawiają w tym samym czasie, coś jedzą, piją, wystawiają twarze do słońca. Panuje wakacyjna atmosfera.

IMG_2288

Jeśli chodzi o prowadzenie samochodu, to każdy jedzie jak chce i którędy chce. Wszelkie przepisy drogowe to tylko drobna sugestia, nie należ brać ich sobie za bardzo do serca. Światła są tylko dwa: czerwone i zielone. Czerwone nie oznacza, że nie możesz jechać, nic podobnego, możesz, ale powinieneś zachować ostrożność. Tym samym na zielonym nie wolno czuć się zbyt pewnie. Oznacza to, że na skrzyżowaniu wszyscy jadą równocześnie. Pasów na jezdni nie ma, bo po co malować na przykład dwa, skoro obok siebie zmieszczą się spokojnie cztery samochody i dwa skutery. Te ostatnie są dosłownie wszędzie, pojawiają się nie wiadomo skąd, są ich miliony.

Parkowanie to osobna historia. Każdy centymetr jest wykorzystywany, także pasy dla pieszych, niskie schody, o ile da się na nie wjechać, środek ronda czy przystanek autobusowy. Nikt nie zwraca na to uwagi, nie denerwuje się, w końcu jaki to problem, że autobus nie zatrzyma się na przystanku, a na środku ulicy? Tu w ogóle kierowcy nie mają chyba układów nerwowych, owszem namiętnie używają klaksonów, ale tylko po to, by radośnie obwieścić światu „ Oto jestem, jadę! Mój klakson działa, słyszycie!?”. Można nie mieć lusterka, błotnik może odpadać, klamka wisieć na ostatniej śrubce, ale klakson musi działać!

Na rondzie teoretycznie powinno się jechać w prawo, jednak w praktyce jest inaczej. Jeśli tylko nie ma zbyt dużego ruchu robi się myk w lewo, po co nadkładać drogi?

Zadziwiające, ale w całym tym szaleństwie pieszy jest zupełnie bezpieczny. Na drogę należy pewnie wchodzić w każdym miejscu. Jakieś rozglądanie się w lewo, prawo, lewo, czekanie na chodniku czy zwyczajne czajenie się wprawia kierowców w konsternację. Nie wiadomo wtedy, o co chodzi, co taki pieszy może zrobić. Chcesz wejść na drogę, to wchodzisz bez żadnych ceregieli.

IMG_2310

Wypadków tutaj prawie nie ma, owszem większość samochodów jest porysowanych czy wgniecionych, ale poważne kolizje na drogach to rzadkość.

Kiedyś słyszałam zabawny dowcip na temat jazdy w Neapolu.

Kierowca w wypożyczonym samochodzie podjeżdża do policjanta i pyta:

-Jak najszybciej dojechać na plac Dantego?

– To niedaleko, zaraz po prawej stronie. Proszę skręcić w najbliższą uliczkę w prawo.

-Ale ona jest jednokierunkowa, pojadę pod prąd!

-Tak, dlatego jak pan będzie nią jechał, proszę zachować ostrożność.

Policji tu nie brakuje, carabinieri są na każdym większym skrzyżowaniu. Przyglądają się wszystkiemu ze znudzeniem. Gdy się ich o coś zapyta, na przykład o drogę, natychmiast się ożywiają i wdają w długą dyskusję. Człowiek już dawno traci wątek, a oni mówią i mówią …

Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie byłam w samochodzie tak zestresowana. Okazało się, że jazda w południowo- wschodniej Azji w ruchu lewostronnym to pestka. Prowadził oczywiście Artur, ja bym tu z pewnością nie wsiadła za kierownicę. Cały czas krzyczałam na męża:

-Czemu jedziesz środkiem drogi, trzymaj się jakiegoś pasa, zaraz cię ktoś zahaczy.

-Ale tu nie ma pasów!

– Aaaa! !uważaj skuter z lewej i dwa z prawej !

-Przecież widzę! Spokojnie, zaraz nas wyprzedzą.

-Nadjeżdżają kolejne!

Dzieci miały niezły ubaw, a ja chyba jeszcze nigdy nie czułam takiej ulgi po wyjściu z samochodu.

Takie atrakcje czekają Was tylko w Neapolu, poza miastem jest zdecydowanie spokojniej, dlatego jutro wybieramy się na Wybrzeże Amalfi.

Neapol- Cento Storico

18 lutego 2016 przez Beata

Historia Neapolu sięga VII wieku p.n.e., nic więc dziwnego, że na każdym kroku odczuwamy tu tchnienie dziejów. Centro Storico jest największe w Europie, ma 1700 hektarow. Można po nim( i pod nim) chodzić przez kilka dni i codziennie zwiedzać zupełnie inne miejsca. Samych kościołów jest w mieście kilkaset. My zaczęliśmy od Gesu Nuovo, który ma niezwykłą fasadę. Powstał w 1470 roku jako pałac rodu Sanseverino, jednak z czasem podupadł i przebudowano go na świątynię. Z zewnątrz nie wygląda na duży, ale barokowe, piękne wnętrze jest ogromne.

IMG_2397

Po drugiej stronie ulicy stoi największy kościół w Neapolu- Santa Chiara. Surowa , gotycka świątynia skrywa prawdziwy skarb: Na dziedzińcu przylegającego do niej klasztoru znajduje się piękny ogród, a nim bajecznie kolorowe kolumny i ławki pokryte ceramicznymi kaflami. Urzekające!

IMG_2443

IMG_2456

IMG_2472

Uwielbiam włoskie, wąskie uliczki,słońce nigdy do nich nie dociera i zawsze panuje półmrok. Tym razem najbardziej spodobała nam się via san Gregorio Armeno, pełna sklepików i warsztatów, w których przez cały rok sprzedaje się bożonarodzeniowe szopki i elementy do nich.Chcecie mieć w szopce zwierzęta, produkty spożywcze, kramy z warzywami, mięsem, a może coś bardziej oryginalnego , na przykład współczesnych popularnych piłkarzy czy piosenkarzy? Żaden problem! Wszystko to możecie tutaj bez problemu kupić.

IMG_2503

IMG_2505

IMG_2520

Duomo czyli katedra di san Gennaro jest ogromna. January to w Polsce niemal nieznany świety, tu w Neapolu jego kult jest niezwykle żywy. Trudno się dziwić, w świątyni przechowuje się w ampułce jego zakrzepłą krew. Co roku 19 września dokonuje się cud, krew przybiera postać płynną,  co oznacza , że kolejny rok będzie dla Neapolu bardzo dobry. Jak to się dzieje, nie wiadomo. Jeśli krew jest półpłynna, wróżba nie jest już tak korzystna.

Neapol to miasto, które można zwiedzać także od spodu. Pod ulicami znajdują się drogi sprzed dwóch tysięcy lat, komnaty, cysterny, tunele, a  nawet amfiteatr rzymski.

IMG_2524

Tyle tu ciekawych miejsc, że nie sposób napisać o wszystkich. I tyle pysznego jedzenia, że nie da się go nie spróbować. Ciągle coś podjadamy, ale dzisiajszy hit to caffe  alla nocciola z dodatkiem kremu z orzechów laskowych, pycha!

IMG_2531

ł

Neapol – pierwsze wrażenia

17 lutego 2016 przez Beata

Gdzie jechać na ferie? Krotki przegląd aktualnych cen biletów lotniczych i szybka decyzja: do Neapolu! Tam jeszcze nie byliśmy. A przecież od dawna marzył nam się nie tylko sam Neapol, ale i Wybrzeże Amalfi, a przy okazji Pompeje, Wezuwiusz itd. Szybkie poszukiwania mieszkania na airbnb, pospiesznie przygotowany plan podroży i oto jesteśmy.

IMG_2345

Neapol – nasza miłość od pierwszego wejrzenia. Tuż po wyjściu z lotniska, poczuliśmy zachwycające ciepło – 19 stopni C, a po przejechaniu taksówką kilkuset metrów wsiąkliśmy zupełnie.  Miasto jest dokładnie takie, jak lubimy : gwarne, chaotyczne, kolorowe, pachnące pysznym jedzeniem z ulicznych straganów, żadnego zadęcia, pełny luz.

IMG_2338

Mieszkanie, które wynajęliśmy, okazało się znacznie powyżej naszych oczekiwań, a gdy podczas rozpakowywania mówiliśmy, że do pełni szczęścia brakuje nam tylko lampki wina, zjawił się Enrico, właściciel. Przywiózł pyszne gorące bruschetty z pomidorami  i …wino.

IMG_2190

Po południu wybraliśmy się na spacer, krótki w zamierzeniu, taki po najbliższej okolicy. Wyszło  jak zawsze czyli 10 kilometrów. W planie była kolacja w restauracji, ale po drodze zjedliśmy tyle smakołyków sprzedawanych na ulicy, że nie byliśmy w stanie wmusić w siebie nic więcej.

IMG_2383

Na zakończenie dzisiejszego wpisu jeszcze kilka fotek.

IMG_2231

IMG_2229

IMG_2243

IMG_2225

IMG_2232

IMG_2300

 

 

 

Kopytka z warzywami

15 lutego 2016 przez Beata

IMG_2001

Często słyszę, że wiele potraw, które prezentuję na blogu jest drogich i wymaga magicznych, trudno dostępnych składników, w związku z tym postanowiłam w najbliższym czasie pokazać Wam kilka prostych, niedrogich dan. Na początek tradycyjne polskie kopytka, ale podane w mniej tradycyjny sposób – z podsmażonymi warzywami. Potrawa jest sycąca i bardzo smaczna. Wiadomo jak to jest z kluskami, zawsze wymagają trochę czasu, ale kopytka robi się relatywnie szybko. Nie trzeba osobno formować każdej kluski, rolujemy wałek z ciasta, kroimy go kawałki i już. Bardzo polecam!

Składniki na kluski:

1 kg ziemniaków, ugotowanych i przeciśniętych przez prskę

2 jajka

2 szklanki mąki pszennej

3 kopiaste łyżki maki ziemniaczanej

1/2 łyżeczki soli

W dużym garnku zagotować wodę, dodać 1 płaską  łyżeczkę soli

Z podanych składników zagnieść ciasto. Uformować wałeczki ok 2 cm grubości, kroić je w skośne paski. Wrzucić do wrzącej wody, zamieszać delikatnie.  Gotować dwie minuty od wypłynięcie. Wyłowić kluski łyżką cedzakową i włożyć do miski z zimną woda. Odcedzić. Podsmażyć na maśle.

Warzywa:

2 małe cukinie pokrojone na plasterki

1 mała cebulka

2 ząbki czosnku

1 papryka

ok 250 g pomidorów koktajlowych

świeża bazylia

zioła np prowansalskie, dalmatyńskie

sól, pieprz

Cebulę podsmażyć na oleju, dodać pokrojone warzywa i czosnek przeciśnięty przez praskę. Doprawić ziołami. Smażyć kilka minut. Podawać z upieczonymi kluskami.

 

 

 

 

Czarny słoik

5 lutego 2016 przez Beata

IMG_2083

Dzisiaj coś zupełnie nowego – domowa mikstura uodparniająca na bazie czarnuszki. Zapobiega chorobom układu oddechowego, jest idealna dla osób z astmą czy skłonnością do skurczów oskrzeli i płuc. Zwiększa ich objętość, dlatego znakomicie nadaje się dla biegaczy, zwłaszcza tych początkujących, którzy mają problem ze złapaniem oddechu.Czarnuszka rewelacyjnie działa też przy alergiach i chorobach takich hashimoto, gdyż hamuje agresję autoimmunologiczną.

Przepis znalazłam tutaj. Herbiness pisze, że mikstura smakuje jak cukierki. Hmm, tak daleko bym nie szła, ale spokojnie da się to zjeść, chociaż po pierwszych kilku dawkach czułam drapanie w gardle.

Czy ” czarny słoik” działa?  Muszę przyznać, że w tym roku chorujemy wszyscy znacznie mniej niż zwykle, a nawet jeśli nas coś złapie, to wszyscy przechodzimy chorobę wyjątkowo łagodnie.  Żadnych antybiotyków, wysokich temperatur itd. Oprócz mikstury z czarnuszki pijemy jeszcze jeden naturalny syrop, o którym napiszę już wkrótce.

Przepis:

Zmielić na proszek  100 ml. czarnuszki  ,  10 ml anyżu  i 20 goździków.  Wymieszać  z 100ml. dobrej jakości miodu . Dodać 10 kropli olejku tymiankowego lub 1 łyżkę maceratu z tymianku zalanego wódką i odstawionego na 10 dni. Gotowe. Spożywać można bezpośrednio ze słoika, 3 łyżeczki dziennie. Można dodać do herbatki.

IMG_2085

Ramen

27 stycznia 2016 przez Beata

IMG_1970

Ramen czyli japońska, gęsta zupa składająca się z esencjonalnego bulionu i dodatków takich jak makaron, mięso , jajka, warzywa, wodorosty, sezam .  To bardzo modna ostatnio potrawa, restauracje specjalizujące się w ramen wyrastają w dużych miastach jak grzyby po deszczu.

Aby zrobić dobry ramen , trzeba być cierpliwym. Potrawa nie jest  trudna, ale czasochłonna, bulion gotuje się kilka godzin.  Potrzeba do niej kilku egzotycznych składników, na przykład glonów kombo, płatków bonito ( taki susz rybny) czy grzybów shitake. Bez obaw, mimo że dodajemy „morskie” składniki, zupa nie pachnie ani nie smakuje rybą. To po prostu bardzo treściwy bulion, pełen smaku umami.  I właśnie po to, by otrzymać smak umami potrzebne będą te egzotyczne składniki. Można je kupić na allegro albo w sklepach typu Kuchnie świata.

Jeśli chodzi o dodatki, to panuje duża dowolność. Potrzebny będzie makaron, najlepiej specjalny do ramen- lekko kwaśny, ale spokojnie, zwykły ryżowy czy inny azjatycki też będą ok. Dalej dajemy warzywa, np: groszek zielony, kukurydza, kapusta rzymska lub pak choi,  edamame ( zielona soja) , kiełki, chilli, rzodkiewka itp. Do tego ugotowane na twardo jajko, glony kombo , które gotowały się  w zupie , grzyby mung lub shitake i pokrojone w paski mięso  z zupy. 

Ramen jest pyszny. Zróbcie go koniecznie przynajmniej raz w życiu, chociaż jestem pewna, że na jednym razie się nie skończy.

Składniki na duży garnek ( 7 litrów)

2 udka z kurczaka

ok 30 dkg wieprzowiny

4 marchewki

2 pietruszki

kawałek selera

1 por

3 ząbki czosnku

kawałek imbiru ( ok 3 cm)

1 cebula

1 papryczka chilli

50 ml sosu sojowego

7-8 grzybków shitake  lub garść grzybów mung

1/2 szklanki płatków bonito

ok 15 cm  glonów kombo

1 łodyga trawy cytrynowej

1 łyżeczka kolendry w ziarnach

Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni i wkładamy do niego mięso, pieczemy aż się zrumieni ( w środku będzie) twarde. Bierzemy duży garnek, przekładamy do niego mięso i dodajemy pozostałe składniki. Gotujemy na małym ogniu ok 4-5 godzin.

Dodatki: do wyboru

makaron

zielenina( patrz wyżej)

jajka na twardo

mięso z zupy

glony kombu z zupy

grzyby z zupy

sezam

świeże  chilli pokrojone w cienkie plasterki

Dodatki układamy w misce, zalewamy wrzącą zupą.

 

 

 

Warzywne czerwone curry

24 stycznia 2016 przez Beata

IMG_1958

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju curry, bo to nie tylko pyszne dania , ale i bardzo szybkie do zrobienia. W przypadku czerwonego tajskiego wegetariańskiego  curry cała filozofia polega na pokrojeniu warzyw, a potem to już robi się właściwie samo. Idealna potrawa na szybki obiad.

Składniki ( dla 4 osób)

ok 80 dkg mieszanych warzyw ( np. ziemniaki, cukinia, bataty, papryka, kalafior, marchewka, brokuły, korzen pietruszki, pasternak)

1 duża cebula

1 puszka mleka kokosowego

2-3 łyżki czerwonej pasty curry ( polecam firmy Kanokwan)

ok 200 ml wody

2 łyzki oleju

ewentualnie sol do smaku

Warzywa kroimy na małe kawałki. Cebulę siekamy na plasterki i podsmażamy na oleju. Dodajemy mleko kokosowe i pastę curry. Następnie wrzucamy warzywa i dolewamy wodę. Dusimy ok 10 minut.Ewentualnie lekko solimy. Podajemy z ryżem.