Samochodem po Neapolu

IMG_2286

Dzisiejszy dzień obfitował we wrażenia. Byliśmy w Pompejach i na wulkanie Solfatara, ale o tym napiszę następnym razem, bo przeżyłam ( z ledwością w sumie, bo omal nie zeszłam na zawał) moc wrażeń.

Rano odebraliśmy z wypożyczalni auto i ruszyliśmy w miasto. Jazda wypożyczonym samochodem po Neapolu to jedno z naszych największych wyzwań w życiu. Po pierwsze jakość dróg sprawia, że my Polacy, przynajmniej w tym jednym miejscu nie musimy mieć kompleksów. Drogi asfaltowe przypominają trasę Camel Trophy, a kostka brukowa, która pokrywa większość ulic, położona była pewnie w czasach Nerona. Do tego wszędzie są remonty dróg, ale nie widać, by ktokolwiek pracował. Owszem zdarza się zobaczyć grupkę mężczyzn siedzących koło jakiejś koparki, zawsze robią straszny hałas, wszyscy rozmawiają w tym samym czasie, coś jedzą, piją, wystawiają twarze do słońca. Panuje wakacyjna atmosfera.

IMG_2288

Jeśli chodzi o prowadzenie samochodu, to każdy jedzie jak chce i którędy chce. Wszelkie przepisy drogowe to tylko drobna sugestia, nie należ brać ich sobie za bardzo do serca. Światła są tylko dwa: czerwone i zielone. Czerwone nie oznacza, że nie możesz jechać, nic podobnego, możesz, ale powinieneś zachować ostrożność. Tym samym na zielonym nie wolno czuć się zbyt pewnie. Oznacza to, że na skrzyżowaniu wszyscy jadą równocześnie. Pasów na jezdni nie ma, bo po co malować na przykład dwa, skoro obok siebie zmieszczą się spokojnie cztery samochody i dwa skutery. Te ostatnie są dosłownie wszędzie, pojawiają się nie wiadomo skąd, są ich miliony.

Parkowanie to osobna historia. Każdy centymetr jest wykorzystywany, także pasy dla pieszych, niskie schody, o ile da się na nie wjechać, środek ronda czy przystanek autobusowy. Nikt nie zwraca na to uwagi, nie denerwuje się, w końcu jaki to problem, że autobus nie zatrzyma się na przystanku, a na środku ulicy? Tu w ogóle kierowcy nie mają chyba układów nerwowych, owszem namiętnie używają klaksonów, ale tylko po to, by radośnie obwieścić światu „ Oto jestem, jadę! Mój klakson działa, słyszycie!?”. Można nie mieć lusterka, błotnik może odpadać, klamka wisieć na ostatniej śrubce, ale klakson musi działać!

Na rondzie teoretycznie powinno się jechać w prawo, jednak w praktyce jest inaczej. Jeśli tylko nie ma zbyt dużego ruchu robi się myk w lewo, po co nadkładać drogi?

Zadziwiające, ale w całym tym szaleństwie pieszy jest zupełnie bezpieczny. Na drogę należy pewnie wchodzić w każdym miejscu. Jakieś rozglądanie się w lewo, prawo, lewo, czekanie na chodniku czy zwyczajne czajenie się wprawia kierowców w konsternację. Nie wiadomo wtedy, o co chodzi, co taki pieszy może zrobić. Chcesz wejść na drogę, to wchodzisz bez żadnych ceregieli.

IMG_2310

Wypadków tutaj prawie nie ma, owszem większość samochodów jest porysowanych czy wgniecionych, ale poważne kolizje na drogach to rzadkość.

Kiedyś słyszałam zabawny dowcip na temat jazdy w Neapolu.

Kierowca w wypożyczonym samochodzie podjeżdża do policjanta i pyta:

-Jak najszybciej dojechać na plac Dantego?

– To niedaleko, zaraz po prawej stronie. Proszę skręcić w najbliższą uliczkę w prawo.

-Ale ona jest jednokierunkowa, pojadę pod prąd!

-Tak, dlatego jak pan będzie nią jechał, proszę zachować ostrożność.

Policji tu nie brakuje, carabinieri są na każdym większym skrzyżowaniu. Przyglądają się wszystkiemu ze znudzeniem. Gdy się ich o coś zapyta, na przykład o drogę, natychmiast się ożywiają i wdają w długą dyskusję. Człowiek już dawno traci wątek, a oni mówią i mówią …

Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie byłam w samochodzie tak zestresowana. Okazało się, że jazda w południowo- wschodniej Azji w ruchu lewostronnym to pestka. Prowadził oczywiście Artur, ja bym tu z pewnością nie wsiadła za kierownicę. Cały czas krzyczałam na męża:

-Czemu jedziesz środkiem drogi, trzymaj się jakiegoś pasa, zaraz cię ktoś zahaczy.

-Ale tu nie ma pasów!

– Aaaa! !uważaj skuter z lewej i dwa z prawej !

-Przecież widzę! Spokojnie, zaraz nas wyprzedzą.

-Nadjeżdżają kolejne!

Dzieci miały niezły ubaw, a ja chyba jeszcze nigdy nie czułam takiej ulgi po wyjściu z samochodu.

Takie atrakcje czekają Was tylko w Neapolu, poza miastem jest zdecydowanie spokojniej, dlatego jutro wybieramy się na Wybrzeże Amalfi.


Komentarze do Samochodem po Neapolu

  • Zajączek:

    Nie pozostaje nic innego, jak tylko jeździć baaardzo ostrożnie. Beata, nie krzycz na Męża, wie co robi:)

  • mama:

    W takim razie wolalabym jeździć autobusem,taxi,lub z wynajętym kierowcą,podobnie było w Kairze

  • Beata:

    Ale taka jazda to przygoda, a o to przecież chodzi! Auto póki co jest cale, my też
    Buziaki

Dodaj komentarz

Autor (wymagane):


Adres e-mail (nie jest publikowany) (wymagane):


Strona internetowa:



XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>