Shantaram – książka, której nie da się zapomnieć

Ilekroć kończę czytać dobrą powieść, robi mi się  smutno. Ostatnie strony smakuję powoli, a gdy już zamknę  okładkę, długo trzymam książkę w rękach nie mogąc się z nią rozstać.

Shantaram to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Całkowicie mnie pochłonęła i wywołała lawinę uczuć, śmiałam się i płakałam na zmianę. Historia głównego bohatera wydaje się zupełnie nieprawdopodobna, jednak jest prawdziwa. Autor ,Gregory David Roberts, był najbardziej poszukiwanym zbiegiem w Australii. Jako narkoman trafił do więzienia o zaostrzonym rygorze po tym, jak dokonał serii napadów rabunkowych. Był tam bardzo brutalnie traktowany, więc postanowił uciec. Udało mu się , jednak musiał opuścić kraj i zacząć się ukrywać. Tak trafił do Indii, do Bombaju, gdzie spędził dziesięć lat.

I w tym właśnie momencie rozpoczyna się książka. Zaraz po przyjeździe do Bombaju autor poznał Prabakera- drobnego, wiecznie uśmiechniętego Hindusa o wielkim sercu . Poznał też piękną Karlę, swoją wielką miłość i Kadirbaja, charyzmatycznego przywódcę miejscowej mafii, który wciągnął go w nielegalne interesy. Otrzymał też nowe imię-Lin.

Fabuła „Shataram” jest tak barwna, pełna nagłych zwrotów akcji, i tajemnic, że nie da się określić czy mamy do czynienia z kryminałem, romansem, powieścią filozoficzną, wojenna czy awanturniczą. Czytając książkę Robertsa przenosimy się w inny świat. Jesteśmy w bombajskich slamsach, gdzie bieda idzie w parze ze szczerą przyjaźnią i oddaniem, trafiamy do więzienia Arthur Road i doświadczamy tam niewyobrażalnej przemocy. Ocieramy się o bollywoodzki przemysł filmowy, przyglądamy gangsterskim porachunkom, wreszcie wyruszamy na wojnę do Afganistanu. Książka napisana jest niezwykle sugestywnie, chwilami miałam wrażenie, że czuję zapach przygotowywanych przez bohaterów potraw, ale i smród slumsów. Nigdy też nie domyślałam się ,jaka niespodzianka kryje się na kolejnej kartce. Po radosnych fragmentach, przy czytaniu których głośno się śmiałam, następował nagły zwrot akcji i wołałam do męża, żeby przyniósł mi chusteczki higieniczne do otarcia łez. Sama po nie nie wstawałam, bo nie chciałam nawet na chwilę rozstać się z książką.

„Shantaram” skończyłam czytać kilka dni temu i wciąż nie mogę przestać o niej myśleć. Pewnie jeszcze długo będę mieć przed oczami Prabekera,Karlę, Ullę, Kadirbaja i wielu innych bohaterów. Książka, z która długo nie mogłam się rozstać trafiła w końcu na półkę, ale pewnie już za parę miesięcy sięgnę po nią po raz drugi i  z równie wielką niecierpliwością będę smakować kolejne strony.

Powieść Robertsa zebrała tysiące entuzjastycznych recenzji. Jonatan Caroll, pisarz którego niezmiernie cenię, powiedział o tej niej tak: ” Jeśli kogokolwiek pozostawi ona obojętnym, to albo jest on bezduszny albo martwy. Albo i to i to”. Oczywiście znajdą się jej przeciwnicy, sama z takimi rozmawiałam. Prawdą jest, że nie da się trafić w gust wszystkich. Ja na przykład nie lubię książek Zafona, dla mnie to pretensjonalne romansidła, ale dla większości czytelników to książki kultowe.Jednak mam nadzieję, że sięgniecie po Shantaram, nie zniechęcicie się długością książki( 700 stron) i, tak jak ja, pokochacie ją od pierwszych przeczytanych słów.

PS.Dzisiejszy wpis nie jest żadnym artykułem sponsorowanym ani recenzją pisaną na zamówienie.

 

 

 


Komentarze do Shantaram – książka, której nie da się zapomnieć

  • iza:

    zapisuje sobie tytul i kupię ;)

  • KucharzyTrzech:

    Tytuł zapisałam :)

  • lenka:

    OJ WARTO PRZECZYTAC

  • mary50:

    Zapisalam tytul i zamawiam.Ksiazka wydaje sie byc bardzo ciekawa.

Dodaj komentarz

Autor (wymagane):


Adres e-mail (nie jest publikowany) (wymagane):


Strona internetowa:



XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>