Życie bez glutenu – wyznania bardzo osobiste

Nie jestem osobą wylewną, nie mam zwyczaju opowiadać o swoich problemach nawet bliskim osobom, nowe znajomości traktuję z dystansem, a pewne tematy są dla mnie zawsze tabu. Zwłaszcza, gdy chodzi o moje zdrowie. Po prostu nie lubię opowiadać o swoich dolegliwościach ani tym bardziej martwić bliskich. Dzisiejszy wpis będzie wiec bardzo osobisty i uwierzcie mi, wiele czasu minęło, żebym zdobyła się na napisanie o tym wszystkim.

Jak pewnie wiecie, jestem, a raczej byłam na diecie bezglutenowej.

Problemy trawienne  rozpoczęły się  prawie 6 lat temu, tuz po urodzeniu Julki. Zaparcia na zmianę z trwającymi kilka dni biegunkami, koszmarne,skurczowe bóle brzucha, czasem tak sile, że nie potrafiłam się wyprostować,  chodziłam zgięta z bólu jak staruszka, bolesne wzdęcia( 6 tabletek espumisanu dziennie nie pomagało), do tego  przelewania w brzuchu tak głośne, że wszyscy w towarzystwie je słyszeli i kłucia w lewym boku na wysokości pępka Jako że jestem raczej odporna na lekarzy i lekarstwa, na wadze nie traciłam, nie krwawiłam z przewodu pokarmowego,   po raz pierwszy poszłam do lekarza dopiero, gdy do moich problemów dołączyły się koszmarne bóle żołądka, czyli po wielu miesiącach. Gastroskopia  wykazała nadżerkowe zapalenie żołądka. Dieta, a przede wszystkim tabletki controloc pomogły na żołądek, ale problemy jelitowe nie znikły, wręcz przeciwnie, nasiliły się. Na dodatek pojawiły się problemy skórne, z którymi nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Numerem jeden okazały się swędzące, czerwone ślady pojawiające się po najmniejszym dotknięciu skóry. Po wizycie u dermatologa okazało się, że jest to dermografizm czerwony, czyli pokrzywka zaliczana do chorób autoimmunologicznych, nieuleczalna.  Julce bardzo się to spodobało, ciągle pytała czy może narsować mi na udzie serduszko albo gwiazdkę.  Trudno, uznałam, że trzeba jakoś z tym żyć. Mąż żartował, że musi być odtąd bardzo grzeczny, bo jeśli tylko podrapię się po plecach i zadzwonię na niebieską linię, wszyscy uznają, że mnie biczował. Na dodatek zaczęły pojawiać się inne problemy skórne nie związane z chorobą.  Tak mijały lata. Z derografizem nauczyłam się funkcjonować( co 2- 3 dni brałam telfast), ale  problemy jelitowe stawały się coraz bardziej dokuczliwe. W końcu popadłam w psychiczne przygnębienie i zaczęłam szukać pomocy u lekarzy. Cztery wizyty u gastrologów w ciągu trzech miesięcy( jeden  lekarz z nfz, trzech prywatnych) nie wniosły niczego nowego. Wszyscy orzekali, że cierpię na zespół jelita drażliwego. Dla mnie to żadna diagnoza, bo niby z jakiego powodu mam ten zespół i jak się to leczy?Kiedy, gastrolodzy nie wiedzą, co powiedzieć,  diagnozują zespół jelita drażliwego Usłyszałam, że nie tego się nie leczy, a jedynie łagodzi środkami typu debridat.

Wtedy zaczęłam szukać pomocy na różnych forach w internecie, próbowałam nawiązać kontakt z osobami, które miały te same dolegliwości. I tak przyszło olśnienie! A może szkodzi mi gluten?

Pod koniec października ubiegłego roku odstawiłam wszelkie produkty zbożowe i nagle poczułam się zdrowym człowiekiem. Mniej więcej po tygodniu od wyeliminowania zbóż z diety  moje problemy jelitowe zupełnie znikły, a dermografizm stał się na tyle mało uciążliwy, że zaczęłam brać jedną tabletkę na 7- 10 dni.

Spokojnie mijały miesiące. W tym czasie schudłam parę kilo. Nie chciało mi się  piec dla siebie bezglutenowego chleba, więc rzadko jadłam pieczywo, makarony i dania mączne nigdy mnie specjalnie nie kręciły, nie miałam więc na nie najmniejszej ochoty. Tak sobie błogo żyłam, aż do Wielkiej Soboty tego roku. Wielkanoc zawsze spędzamy u moich rodziców, ale w sobotę robimy w domu taką prawie świąteczną, wypasioną kolację. Była chałka, baba drożdżowa i inne pyszności. Zjadłam i ja, bo pomyślałam,że parę dni z glutenem mi nie zaszkodzi. Problemy zaczęły się po około trzech godzinach. Biegunka i ból brzucha taki, jak przy najgorszej jelitówce.  W ruch poszły medykamenty: stoperan, espumisan, iberogast, controloc  i verdin complexx. Jakoś przetrwałam Wielkanoc u rodziców, chociaż glutenu już nie tknęłam.

W lipcu tego roku, tuż przed wyjazdem do Włoch, postanowiłam zrobić eksperyment czyli po trochu wprowadzać gluten do mojej diety.  Miałam ochotę na prawdziwą włoską pizzę, a na dodatek nie chciałam komplikować życia sobie i moim bliskim na wakacjach.  Do tego czasem słyszałam, że to jakieś dziwactwo odstawić gluten po tym jak się go jadło przez czterdzieści lat i nie szkodził. Sama zaczęłam mieć w końcu wątpliwości, może sama wmawiam sobie te problemy?Jakieś dwa tygodnie przed wyjazdem zaczęłam stopniowo wprowadzać gluten do mojej diety. Zaczęłam od centymetra kwadratowego chleba, ilość tę codziennie zwiększałam. Spektakularnych sensacji zdrowotnych nie było, wydawało mi się nawet na początku, że jest całkiem ok, łagodne wzdęcia i pobolewania brzucha uznałam za prawie normalne. Niestety, po miesiącu  jedzenia zbóż wszystkie wcześniejsze problemy powróciły. Bez tabletek na dermografizm nie jestem w stanie wytrzymać więcej niż trzy dni, a bóle brzucha budzą mnie nawet w nocy. Mniej dokuczliwym skutkiem są dodatkowe centymetry w pasie, wyglądam jak w piątym miesiącu ciąży. Wracam więc do diety bezglutenowej, na której czuję się zdrowo i lekko.

I tu parę uwag dla osób, które borykają się z problemami jelitowymi, a wciąż słyszą jedynie, że to zespół jelita drażliwego, nietolerancja laktozy albo inne dolegliwości, które nie mają związku z rzeczywistością. Zróbcie sobie tygodniową próbę i odstawcie wszelkie produkty zawierające gluten. Po tym czasie powinniście odczuć znaczną poprawę, jeśli jej nie ma , przyczyn dolegliwości należy szukać gdzie indziej.

Jeszcze jedna uwaga, niektórzy uważają, że jeśli przejdą z produktów glutenowych na ich bezglutenowe zamienniki, to schudną. Niestety, tak to nie działa. Mąka ryżowa, kukurydziana czy inna bezglutenowa tuczy tak samo. Jeśli chcemy żyć zdrowiej,  ograniczyć gluten w naszej diecie,  a przy tym zgubić parę kilo, musimy zmniejszyć znacząco ilość węglowodanów, nawet jeśli pochodzą z produktów bezglutenowych. To oznacza prawie całkowitą rezygnację z pieczywa, makaronów itd, nawet jeśli  nie zawierają glutenu.

Polecam świetną książkę:Dieta bez pszenicy ( Davis William), która dała mi wiele do myślenia nie tylko w kwestii mojego odżywiania , ale i całej mojej rodziny.

Ja mam wrażenie, że lekarze w Polsce nie mają w większości pojęcia, o co chodzi z tym glutenem, łatwiej im zapisać jakieś medykamenty, niż zastanowić się nad problemem i poszukać jego przyczyn. Dieta bezglutenowa to wciąż dla nich wiedza tajemna, żaden z czterech gastrologów, których odwiedziłam, nawet mi jej nie  zasugerował.

Nie zniechęcacie się słowami: gluten nie może szkodzić, skoro bez problemu tolerowaliście go przez wiele lat. Może. Celiakia czyli nietolerancja glutenu diagnozowana jest u dzieci w pierwszych latach życia, nadwrazliwość na gluten u osób dorosłych między 35 a 45 rokiem życia. Częściej u kobiet. Przyczyny nie są znane, ale niektórzy lekarze sugerują, że winne mogą być zmiany hormonalne. Coś w tym chyba jest, bo moje problemy zaczęły się po ciąży z Julką.

Bez glutenu da się żyć i powiem Wam, że to całkiem fajne życie!


Komentarze do Życie bez glutenu – wyznania bardzo osobiste

  • Ewa:

    Dobrze, że tu zajrzałam :-) Posty z Twojego bloga nie uaktualniają się na mojej liście blogów (ostatni wpis sprzed 5 miesięcy).
    Dziękuję za te „osobiste wyznania”. Czasem dobrze jest podzielić się tym z innymi. Sama dowiedziałam się właśnie kilku rzeczy, o których nie miałam wcześniej pojęcia (nie jestem pewna, czy mój mail dotarł ?). I nie chodzi tu o zwykłą ciekawość, ale o świadomość i troskę. Bywa, że blogerki z dnia na dzień przestają prowadzić bloga i znikają bez słowa wyjaśnienia.
    Na szczęście Ciebie to nie dotyczy i z tego co piszesz, zdążyłaś już oswoić się z dietą bezglutenową, a nawet ją polubić.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :-)

  • Beata:

    Ewo, dziękuję za cieple słowa. Niestety, żadnego maila od Ciebie nie dostałam, napisz jeszcze raz na adres beolha@interia.pl
    Pozdrawiam serecznie

  • Ewa:

    Poszło ;-)

Dodaj komentarz

Autor (wymagane):


Adres e-mail (nie jest publikowany) (wymagane):


Strona internetowa:



XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>